niedziela, 2 sierpnia 2015

Teren.

Bardzo dużo się dzieje ostatnio i w zasadzie to mógłbym pisać co dziennie, nawet 2 razy dziennie. Nie zawsze jednak jest czas bo nie chcę pisania przedkładać nad praktyczne robienie czegokolwiek.
Nie zawsze mam też siłę i ochotę na takie pisanie, a to ma być również przyjemność :)

Najważniejsze co się wydarzyło w ciągu ostatnich kilku dni to, że mam TEREN! Odrobina dyplomacji i przekonałem rodziców żeby pozwolili mi zagospodarować kawałek swojego wypielęgnowanego, z równiutko przystrzyżoną trawką ogródka.
Pamiętam czasy kiedy było u nas WSZĘDZIE posadzone dużo WSZYSTKIEGO :). Praktycznie większość warzyw mieliśmy swoich. Do tego sporo owoców... Z czasem to wszystko się pokończyło. Nikomu nie chciało się przy tym robić, zresztą plony były coraz gorsze. Bazując na tym co ostatnio wyczytałem to wcale się nie dziwię - ziemia się wyjałowiła i koniec. Co roku robiło się coraz mniej i mniej, a w końcu posiali wszędzie trawkę do równego strzyżenia i od tej pory ogród miał być ŁADNY, z kilkoma owocowymi drzewami i krzakami. Taniego jedzenia dostarczały nam markety.

A teraz wydębiłem od nich chyba najgorszy kawałek :), akurat ten gdzie kosiarka nie dojeżdżała. Zresztą nie było potrzeby po poza paroma krzakami prawie nic tam nie rośnie. Sam chciałem ten kawałek bo naszła mnie ambicja żeby go "uruchomić" :). Poza tym jak coś nie wyjdzie to nie będzie szkoda ogródka. Czy mi się uda? Nie wiem. Na razie mam trochę wiedzy teoretycznej, cała praktyka jeszcze przede mną. Trzeba zacząć od zrobienia porządku bo na razie jest tam... Zobacz sam:



Za tymi krzakami też kawałek "mojego", chyba najładniejszy...


A tak wygląda ziemia w najgorszym miejscu. Nikt tu nic nie kosił od lat, po prostu nic nie rośnie :)
Obok zaczyna się trochę trawy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz