Kolejny raz siadam do pisania, tym
razem po dłuższej przerwie i znowu to o czym chcę napisać dotyczy jedzenia :) To nigdy nie miał być blog kulinarny. Poza tym tyle
rzeczy dzieje się w moim życiu a ja co chwilę piszę o żarciu. No
cóż, jedzenie też jest ważne więc jeszcze tym razem... ;)
To o czym za chwilę napiszę uważam
za swój największy "wynalazek" w dziedzinie jedzenia,
przynajmniej jak do tej pory. Smak który BARDZO mi odpowiada i jeszcze zdrowe jak cholera :). Oczywiście zdaję sobie sprawę, że
na pewno już ktoś inny wpadł na coś takiego i gdzieś to opisał.
Tylko, że ja akurat na taki opis nigdzie nie trafiłem, wszystko
powstało równolegle również w mojej głowie :)
Zaczęło się już jakiś
czas temu, kiedy zastanawiałem się jak wykorzystać wytłoczyny po
produkcji "mleka" owsianego o którym kiedyś wspominałem.
Nie lubię wyrzucać jedzenia a te wytłoczyny najczęściej
wyrzucałem bo nic sensownego nie przychodziło mi do głowy. Albo
może nie wychodziło, o czym na końcu.
Tym razem postanowiłem sprawdzić co
będzie jak je sfermentuję. Z pomocą przyszedł rejuvelac. Zrobić
go jest bardzo prosto - skiełkowane ziarno zalewasz wodą i
zostawiasz w ciepłym miejscu na 1 - 2 dni, potem przechowujesz w
lodówce ok. tygodnia (czasem wytrzymuje dwa).
No dobra - zalałem wytłoczyny tym
czymś. Na drugi dzień wyglądało to niezbyt zachęcająco -
rozwarstwiło się odrobinę i przypominało trochę brudny twaróg
podeszły wodą ;). W smaku... nie było złe, chociaż takie trochę
bez wyrazu - coś jak lekko podkwaszone mleko albo nie do końca
zrobiony kefir. Zostawiłem jeszcze na jeden dzień... No i tego właśnie było trzeba.
Konsystencja pozostała, chociaż po wymieszaniu przypomina po prostu
wspomniany kefir. Smak... na pewno się wzmocnił, zrobił się
kwaskowy i wyrazisty. Nadal przypominało kefir lub zsiadłe mleko
ale już takie dość mocno kwaśne. Jednak nie ZA bardzo, tak w sam raz żeby smak
był KONKRETNY :)
Dla mnie bomba. Zacząłem się
zastanawiać czy muszę cały czas robić "mleko" owsiane
żeby mieć wytłoczyny. Oczywiście, że nie. Można przecież
wykorzystać same płatki owsiane. Więc teraz konkretny przepis:
Fermentowane płatki owsiane:
- do naczynia wsyp płatki owsiane, osobiście odradzam "błyskawiczne" - mają mniej wartości odżywczych.
- wlej rejuvelac w takiej ilości, żeby przykrył płatki. Jeżeli chcesz użyć go mniej możesz dolać trochę wody.
- odczekaj aż płatki nasiąkną / rozmiękną, jakieś 20 - 30 minut, oczywiście możesz dłużej
- zblenduj całość; ja z braku blendera używam zwykłego miksera - płatki są na tyle miękkie że się rozlatują, jednak nie do końca co mnie akurat odpowiada. Jeżeli lubisz, blenderem zrobisz z tego jednolitą, gładką masę. Oczywiście możesz dodać wodę lub rejuvelac żeby było rzadsze.
- przelej do słoika, przykryj gazą lub szmatką i odstaw w ciepłe miejsce. Nadaje się do jedzenia już po jednym dniu. Jeżeli wolisz bardziej wyrazisty smak poczekaj dwa dni.
Można to przechowywać w lodówce. U
mnie dłużej niż 2 dni nie wytrzymało więc trudno mi powiedzieć
ile da radę ;)
Ze względu na to, że główną role
gra tu fermentacja wszystkie naczynia dobrze jest wyparzyć.
I na koniec ciekawostka.
Przypomniałem sobie, że robiłem taki
eksperyment już dużo wcześniej, mniej więcej wtedy kiedy
opisywałem wspomniane "mleko". Wtedy jednak zacząłem
kombinować, dodawać soli (która wpływa na fermentację) i całość
wyszła obrzydliwa :). Jak się okazało najlepiej jest w najprostszy
sposób.
Smacznego :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz