sobota, 19 grudnia 2015

Co z moimi roślinami...

Dawno nie wspominałem o moich domowych roślinach. A przecież one nie zniknęły, cały czas sobie rosną :)

Na początek stewia, bez zdjęcia bo i nie ma co fotografować. Praktycznie wszystkie padły, bez względu na to co z nimi robiłem. Porządnie urosła jedna, hmmmm... Ponieważ w międzyczasie posiałem jeszcze kilka więc mam cztery kolejne malutkie sadzonki. Przesadziłem do dużej skrzynki i zobaczę co z nich będzie. Ale poza tym na razie stewię odpuszczam.

Moja szałwia – chyba najlepiej rosnąca roślina. Jakiś czas temu część przesadziłem do ogródka i przyjęła się pięknie. Oczywiście teraz już jej nie ma, mam nadzieję zobaczyć ją znowu na wiosnę. Za to ta w skrzynce to coś pięknego. Ostatnio znowu ją obcinałem i robię kolejny macerat olejowy na mydło szałwiowe. Na zdjęciu poniżej tuż po obcięciu, dosłownie na drugi dzień, ale jak ją znam to szybko urośnie ponownie.

skrzynka z szałwią


Pomidory – to był mój Wielki Eksperyment. Fajnie było by mieć pomidory w domu, w środku zimy. A tymczasem... pomidory sobie rosną. No właśnie – ROSNĄ i prawie nic poza tym. Nie wiem jak rośnie ten gatunek ale moje porobiły się naprawdę spore. Te stojące na oknie wyrosły ponad szybę i u góry utworzyły prawie dżunglę :)

Pomidorowa dżungla

Te stojące na podłodze też trochę „wybujały” ale mniej, no i nie są tak rozrośnięte. Podejrzewam, że to ze względu na dużo mniejsze doniczki. Wszystkie maja dużo kwiatów, całe kiście. Nie przyszło mi jakoś do głowy fotografować tych kwiatków ale uwierzcie, że są :) Niestety prawie wszystkie kwiaty opadają nie dając żadnych owoców. Do tej pory tych owoców było 4 albo 5 i prawdopodobnie więcej nie będzie.

pomidor już się nadaje do jedzenia

Zastanawiałem się dlaczego i prawdopodobnie winna jest niska temperatura w moim mieszkaniu. Z tego co się doczytałem to pomidory raczej lubią ciepło. Są oczywiście odmiany odporne na zimno ale ta do nich nie należy. No cóż – nie wyrzucę żywych roślin ale raczej nic już z tych pomidorów nie będzie. W przyszłym roku muszę spróbować z inną odmianą.
Szkoda bo gdyby z tych wszystkich kwiatów które są na krzakach były owoce to miałbym co jeść przez dłuższy czas :) A owoce mają naprawdę ciekawy smak.

A to moja papryczka – sangria. Ta nie ma problemów, regularnie daje trochę owoców. Papryczki są malutkie, o ciekawym smaku – ani ostre, ani słodkie. Fajny dodatek od czasu do czasu na kanapkę albo do sałatki. Zbieram nasiona, posadzę sobie jeszcze ze dwa – trzy krzaczki.

sangria

Jest jeszcze chili którego nie sfotografowałem – na razie bez owoców, i buzdyganek który nie chce kiełkować więc nie ma co fotografować :) I na koniec COŚ! To jest zagadka – sadziłem coś całkiem innego i to co sadziłem po prostu nie wyrosło. Zdarza się. Za to przy brzegu doniczki pojawiła się mała roślinka która rosła całkiem dobrze. W końcu przesadziłem ją do większej doniczki a ona urosła w coś takiego:






 









 Jak ktoś wie co to może być to będę wdzięczny za informację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz