Tak, tak – nie pisałem od maja, od
czasu moich „rewelacji” ze zdrowiem. Co wcale nie znaczy, że nic
się nie działo. Wręcz przeciwnie – działo się bardzo dużo.
Przede wszystkim było ciepło, i był tzw. „sezon”. Na co? A no
na imprezy. Już sporo lat robię różne rzeczy związane z obsługą
imprez i kłopoty zdrowotne wcale mnie od tego nie odsunęły. Nawet
mi to chyba pomogło. Już na drugi dzień po wyjściu ze szpitala
wyjechałem na cały weekend, właśnie na obsługę imprezy i chyba
to pozwoliło mi przetrwać najgorsze chwile. Potem było już z
górki. Wszystkie weekendy wypełnione fajną pracą, a zdrowie...
Robię ile daję radę i to pomaga mi czuć się lepiej. Ruch mnie
męczy ale też daje siłę. Jak za mało chodzę to jest coraz
gorzej. A jak co weekend intensywnie (jak na mnie) się ruszałem to
jakiś czas temu mogłem odstawić laskę. Teraz daję sobie radę
bez, noszę jedynie kij składany, tak na wszelki wypadek. Przez zimę
„forma” może mi znowu spaść ale postaram się ją utrzymać
najdłużej jak się da.
Robiłem kiedyś wpisy na temat ogrodu.
To niestety poszło na razie w odstawkę. Zarówno brak siły jak i
brak czasu. Może kiedyś... Ale coś tam w domu zacząłem sadzić i
dziś między innymi trochę się za te rzeczy wziąłem. Trzeba było
np. przesadzić chili. Nie wiem co mi odbiło ale jakoś w ciągu
lata wziąłem dwie doniczki i wsadziłem nasionka. Stare trochę
były i nie bardzo wierzyłem, że coś z nich wyjdzie. Faktycznie
przez jakiś czas nie wychodziło. Po dłuższym czasie wsadziłem do
tych samych doniczek kolejne i te – o dziwo – wykiełkowały.
Rozrosły się całkiem nieźle i trzeba je było wreszcie
przesadzić.
Przy okazji moja kotka dostała nową
trawę do swojej Skrzynki Z Trawą. Skrzynka Z Trawą to mój pomysł
na to, żeby nie obgryzała kwiatków. Teraz ma trawę którą może
obgryzać i na której może się wyspać :) . Proste, praktycznie za
darmo a ile radochy dla kota. Niestety w trakcie letnich upałów
trawa wyschła. Korzystając z tego, że brałem z ogrodu ziemię do
chili kocia Skrzynka również została „odświeżona”.
No i nastawię wreszcie ocet jabłkowy
(właśnie stygnie woda). Ten ze śliwek jest już w połowie drogi
do „zrobienia się” ale bez jabłkowego tak jakoś dziwnie by
było ;) . To już prawie tradycja :) .
