niedziela, 16 września 2018

Pracowity dzień.

Tak, tak – nie pisałem od maja, od czasu moich „rewelacji” ze zdrowiem. Co wcale nie znaczy, że nic się nie działo. Wręcz przeciwnie – działo się bardzo dużo. Przede wszystkim było ciepło, i był tzw. „sezon”. Na co? A no na imprezy. Już sporo lat robię różne rzeczy związane z obsługą imprez i kłopoty zdrowotne wcale mnie od tego nie odsunęły. Nawet mi to chyba pomogło. Już na drugi dzień po wyjściu ze szpitala wyjechałem na cały weekend, właśnie na obsługę imprezy i chyba to pozwoliło mi przetrwać najgorsze chwile. Potem było już z górki. Wszystkie weekendy wypełnione fajną pracą, a zdrowie... Robię ile daję radę i to pomaga mi czuć się lepiej. Ruch mnie męczy ale też daje siłę. Jak za mało chodzę to jest coraz gorzej. A jak co weekend intensywnie (jak na mnie) się ruszałem to jakiś czas temu mogłem odstawić laskę. Teraz daję sobie radę bez, noszę jedynie kij składany, tak na wszelki wypadek. Przez zimę „forma” może mi znowu spaść ale postaram się ją utrzymać najdłużej jak się da.

Robiłem kiedyś wpisy na temat ogrodu. To niestety poszło na razie w odstawkę. Zarówno brak siły jak i brak czasu. Może kiedyś... Ale coś tam w domu zacząłem sadzić i dziś między innymi trochę się za te rzeczy wziąłem. Trzeba było np. przesadzić chili. Nie wiem co mi odbiło ale jakoś w ciągu lata wziąłem dwie doniczki i wsadziłem nasionka. Stare trochę były i nie bardzo wierzyłem, że coś z nich wyjdzie. Faktycznie przez jakiś czas nie wychodziło. Po dłuższym czasie wsadziłem do tych samych doniczek kolejne i te – o dziwo – wykiełkowały. Rozrosły się całkiem nieźle i trzeba je było wreszcie przesadzić.
Przy okazji moja kotka dostała nową trawę do swojej Skrzynki Z Trawą. Skrzynka Z Trawą to mój pomysł na to, żeby nie obgryzała kwiatków. Teraz ma trawę którą może obgryzać i na której może się wyspać :) . Proste, praktycznie za darmo a ile radochy dla kota. Niestety w trakcie letnich upałów trawa wyschła. Korzystając z tego, że brałem z ogrodu ziemię do chili kocia Skrzynka również została „odświeżona”.


No i nastawię wreszcie ocet jabłkowy (właśnie stygnie woda). Ten ze śliwek jest już w połowie drogi do „zrobienia się” ale bez jabłkowego tak jakoś dziwnie by było ;) . To już prawie tradycja :) .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz