niedziela, 28 lutego 2016

Kocie szczęście.

Dziś nie będzie o żarciu, będzie o...

Jesienią wyprowadzał się sąsiad. Mieli obok warsztat połączony z... hmmm.... częścią mieszkalną. W lato czasem tu nocowali, jak robili imprezy na przykład :). Nie zagłębiając się w szczegóły - w końcu postanowili całość sprzedać. Znaleźli kupca, spakowali się i fru.

Poprosili nas o przechowanie paru rzeczy zanim się urządzą: jakieś naczynia, drukarka, stolik i... kot :). Kot miał zostać jakieś 2 - 3 tygodnie. Potem poprosili żeby jeszcze miesiąc. Potem żeby jeszcze... Kotka - bo w zasadzie to "ona" - mieszkała sobie w pustym mieszkaniu na parterze. Była karmiona, głaskana i czekała. Biegała sobie po pustym mieszkaniu, miauczała. Niestety nie mogła się doczekać bo tamci cały czas odwlekali. A ja ją słyszałem, mieszkam piętro wyżej...

Któregoś dnia zaprosiłem ją do siebie, żeby się pobawiła i miała trochę radochy. Raz, drugi, trzeci... aż w końcu została :)
Moje kocie szczęście :)


niedziela, 14 lutego 2016

Płatki owsiane inaczej.

Kolejny raz siadam do pisania, tym razem po dłuższej przerwie i znowu to o czym chcę napisać dotyczy jedzenia :) To nigdy nie miał być blog kulinarny. Poza tym tyle rzeczy dzieje się w moim życiu a ja co chwilę piszę o żarciu. No cóż, jedzenie też jest ważne więc jeszcze tym razem... ;)

To o czym za chwilę napiszę uważam za swój największy "wynalazek" w dziedzinie jedzenia, przynajmniej jak do tej pory. Smak który BARDZO mi odpowiada i jeszcze zdrowe jak cholera :). Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na pewno już ktoś inny wpadł na coś takiego i gdzieś to opisał. Tylko, że ja akurat na taki opis nigdzie nie trafiłem, wszystko powstało równolegle również w mojej głowie :)

Zaczęło się już jakiś czas temu, kiedy zastanawiałem się jak wykorzystać wytłoczyny po produkcji "mleka" owsianego o którym kiedyś wspominałem. Nie lubię wyrzucać jedzenia a te wytłoczyny najczęściej wyrzucałem bo nic sensownego nie przychodziło mi do głowy. Albo może nie wychodziło, o czym na końcu.

Tym razem postanowiłem sprawdzić co będzie jak je sfermentuję. Z pomocą przyszedł rejuvelac. Zrobić go jest bardzo prosto - skiełkowane ziarno zalewasz wodą i zostawiasz w ciepłym miejscu na 1 - 2 dni, potem przechowujesz w lodówce ok. tygodnia (czasem wytrzymuje dwa).

No dobra - zalałem wytłoczyny tym czymś. Na drugi dzień wyglądało to niezbyt zachęcająco - rozwarstwiło się odrobinę i przypominało trochę brudny twaróg podeszły wodą ;). W smaku... nie było złe, chociaż takie trochę bez wyrazu - coś jak lekko podkwaszone mleko albo nie do końca zrobiony kefir. Zostawiłem jeszcze na jeden dzień... No i tego właśnie było trzeba. Konsystencja pozostała, chociaż po wymieszaniu przypomina po prostu wspomniany kefir. Smak... na pewno się wzmocnił, zrobił się kwaskowy i wyrazisty. Nadal przypominało kefir lub zsiadłe mleko ale już takie dość mocno kwaśne. Jednak nie ZA bardzo, tak w sam raz żeby smak był KONKRETNY :)

Dla mnie bomba. Zacząłem się zastanawiać czy muszę cały czas robić "mleko" owsiane żeby mieć wytłoczyny. Oczywiście, że nie. Można przecież wykorzystać same płatki owsiane. Więc teraz konkretny przepis:

Fermentowane płatki owsiane:
  • do naczynia wsyp płatki owsiane, osobiście odradzam "błyskawiczne" - mają mniej wartości odżywczych.
  • wlej rejuvelac w takiej ilości, żeby przykrył płatki. Jeżeli chcesz użyć go mniej możesz dolać trochę wody.
  • odczekaj aż płatki nasiąkną / rozmiękną, jakieś 20 - 30 minut, oczywiście możesz dłużej
  • zblenduj całość; ja z braku blendera używam zwykłego miksera - płatki są na tyle miękkie że się rozlatują, jednak nie do końca co mnie akurat odpowiada. Jeżeli lubisz, blenderem zrobisz z tego jednolitą, gładką masę. Oczywiście możesz dodać wodę lub rejuvelac żeby było rzadsze.
  • przelej do słoika, przykryj gazą lub szmatką i odstaw w ciepłe miejsce. Nadaje się do jedzenia już po jednym dniu. Jeżeli wolisz bardziej wyrazisty smak poczekaj dwa dni.
Można to przechowywać w lodówce. U mnie dłużej niż 2 dni nie wytrzymało więc trudno mi powiedzieć ile da radę ;)
Ze względu na to, że główną role gra tu fermentacja wszystkie naczynia dobrze jest wyparzyć.

I na koniec ciekawostka.
Przypomniałem sobie, że robiłem taki eksperyment już dużo wcześniej, mniej więcej wtedy kiedy opisywałem wspomniane "mleko". Wtedy jednak zacząłem kombinować, dodawać soli (która wpływa na fermentację) i całość wyszła obrzydliwa :). Jak się okazało najlepiej jest w najprostszy sposób.
Smacznego :)