czwartek, 24 maja 2018

SMok.

Szpital, szpital i po szpitalu. Zastanawiałem się czy ciągnąć temat zdrowia. W końcu piszę... Miałem to zamknąć w 2 - 3 zdaniach ale chyba jednak będzie więcej. Gaduła się ze mnie robi czy jak?

W jakichś wcześniejszych postach wspominałem o problemach ze zdrowiem. Zaczęły się kilka lat temu. Nagle byłem bardzo słaby, właściwie to nogi miałem CHOLERNIE słabe. Z początku myślałem, że to brak kondycji. Ostatecznie miałem sporą przerwę w treningach. Potem zaczęły się dziać dziwniejsze rzeczy. Był pewien "przebłysk intuicji" ale potem zwaliłem wszystko na mój uszkodzony kolejne kilka lat wcześniej kręgosłup.
Wtedy też rzuciło mi się na nogi. Co prawda inaczej - był cholerny ból - ale jednak cierpiały nogi. Zrobiłem wtedy dobry program treningowy na plecy i po niedługim czasie wszystko przeszło. Zapomniałem na następne lata.

Jak teraz wysiadły nogi to prosto było skojarzyć. Nie pytaj dlaczego nie zrobiłem szczegółowych badań - musiałbym książkę o sobie napisać żeby wyjaśnić. Zabrałem się za to za ćwiczenia ledwo zauważając, że jednak nie dają takich efektów jak dawniej. Ale to też dało się jakoś wytłumaczyć.
W końcu po zbiegu różnych okoliczności poszedłem do lekarza, wylądowałem we wspomnianym szpitalu i zrobiłem te cholerne badania. I w ten piątek kiedy mnie wypisywali i powiedzieli o wynikach badań okazało się, że mój "przebłysk intuicji" był prawidłowy - stwardnienie rozsiane. I dupa.

czwartek, 3 maja 2018

Szpital c.d. - bagno.

Szpital jest jak bagno – wciąga. Jest pełny zastanej, pasywnej energii która udziela się większości ludzi. Objawia się kompletną bezwładnością - „jak mnie nie popchną to nie pójdę”. Mnie też się w dużym stopniu udzieliło. Pomogło mi się wyrwać chyba dopiero wczorajsze badanie. Po badaniu czyli wszystko załatwione, czyli teoretycznie po szpitalu. Praktycznie „po” będzie dopiero jutro ale jeszcze tyle wytrzymam. Za to dziś dużo chodzenia i siedzenia na świeżym powietrzu. Gdybym się nie dał wciągnąć w „bagno” to mogło być tak cały czas i było by nawet przyjemnie. Będzie nauczka na przyszłość.
Chyba nie muszę wspominać, że byłem jedną z bardzo niewielu osób które – pomimo pięknej pogody - wyszły do parku za szpitalem. Po co...
Zresztą co się dziwić - „bagno” dosięgło nawet sam szpital. Z tyłu jest duże wyjście właśnie na wspomniany park. Co by szkodziło przy tak pięknej pogodzie otworzyć, niechby sobie ludzie zobaczyli, wyszli, pospacerowali, odetchnęli... Cały budynek odetchnąłby świeżym powietrzem. Widać jednak, że już długie długie lata to wyjście nie było używane. Po co...