czwartek, 22 czerwca 2017

Klientka

Historia pewnej klientki:
  • Pani zadzwoniła jakieś 2 tygodnie temu z zapytaniem o towar, dość drogi ale zdawała sobie z tego sprawę bo znała cenę ze strony, zadaje mnóstwo pytań o montaż
  • na drugi dzień Pani zadzwoniła z zapytaniem o tańszą wersję którą też sobie wcześniej znalazła na stronie., zadaje mnóstwo pytań o montaż
  • kolejny dzień - Pani dzwoni i chce żeby wszystkie informacje które dostała wysłać jej na maila
  • po południu - Pani żąda pisemnej oferty na 7 podobnych, tańszych produktów
  • kolejny dzień - Pani żąda pisemnej oferty na wszystkie zaproponowane jej produkty ale do każdego produktu należy jej w 5 punktach dopisać dodatkowe informacje i opcje
  • kolejne 3 dni - Pani analizuje temat, informuje że prawdopodobnie wybierze coś ze środka cenowego
  • kolejny dzień - Pani wybiera najtańszą wersję, zadaje mnóstwo pytań które zadawała wcześniej
  • trochę później - musi jeszcze ze swoim fachowcem porozmawiać (więc po chu$ nas męczyła pytaniami o montaż jak ma fachowca)
  • trochę później - żąda obniżki ceny :D
  • 15 minut później wymyśla, że jednak weźmie wszystko na raty i trzeba załatwiać z bankiem bo ona mieszka na drugim końcu Polski
  • wszystko załatwione, potrzebne tylko jej dane - Pani prosi żeby zadzwonić za godzinę  i do końca dnia nie odbiera telefonu
  • kolejny dzień - Pani ok. południa wreszcie odbiera telefon, stwierdza że jednak nie chce rat i każe zadzwonić ok. godz. 15.
  • przed 15 Pani sama dzwoni (!!!!!), żąda kolejnej obniżki ceny :D ale twierdzi, że finalizujemy zakup...

Nareszcie koniec - zakupiła!

Ale, ale... to nie koniec historii ;)
Kilka dni później dzwoni, że jednak chciała by inny regulator. Ten "inny" jest droższy więc Pani chce odesłać ten co ma i dopłacić różnicę. Dzwonię do szefa i oczywiście nie ma problemu. Próbuję się dodzwonić do Pani ale nie odbiera. Nagle dzwoni sama i stwierdza, że odsyła ten regulator co ma i chce zwrot pieniędzy bo sobie kupi inny gdzieś indziej.

I teraz już naprawdę koniec :)

Jak mi ktoś chce napisać, że "Klient nasz pan" i to jest normalne to niech sobie daruje - ja mam zasadę: "Szanujmy się nawzajem".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz