poniedziałek, 6 czerwca 2016

Wałki z pomidorami.

Dłuższą chwilę zastanawiałem się o czym mam pisać. Ostatni wpis był z lutego, a przez ten czas tyle się działo. A z kolei nie chcę się rozpisywać z jakimiś kilometrowymi postami. Zacznę więc może od ogródka.
Chociaż inaczej – zacznę powoli wspominać ogródkowe sprawy bo naraz wszystkiego nie opiszę :)
Na początek to co nie wyszło... :P

Z początkiem marca przygotowałem sobie coś co miało być moją dumą – sadzonki pomidorów, w większości odmiany syberyjskie:



Na zdjęciu:
- 25 krzaków pomidorów odmian syberyjskich: Belyi Naliv, Alaska, Altaiskyi Urozainyi, Bychyi Lop i Pripoljarnyj
- 5 krzaków pomidorów Peche
- 5 krzaków pomidorów Blue Beauty
- 5 "krzaków" ogórków De Bourbonne
- 2 dynie Galeus D'eysines
- 1 kot ;)

oczywiście tylko w teorii. Z tego wszystkiego wyrosły 3 pomidory i jedna dynia którą coś „wyżarło” tak jak kiedyś stewię. Kilka nasion eksperymentalnie poszło wprost do gruntu (w końcu syberyjskie powinny być wytrzymałe) ale z tych też guzik wyszło.

Kiedy już nabrałem pewności, że nic więcej nie wypuści przypomniałem sobie o pozostałych nasionach. Te poszły do doniczek i skrzynek które stały sobie na dworze, był już początek kwietnia więc stwierdziłem że nie powinno im się nic stać. Część również wylądowała w gruncie. Bilans to kolejne 10 – 12 krzaczków które 3 dni temu przesadziłem „w ziemię”. Niestety nie wiem jakie ;) Opisałem wszystkie wodoodpornym pisakiem, niestety na kartkach które się kompletnie zniszczyły :D Zobaczymy jak urosną.

Do tego te z gruntu – z moich „specjalnych” wypuściły chyba 2. Za to całkiem ładnie radzi sobie gatunek który w zimie trzymałem na oknie (zerknij w poprzednie posty). Wyszło ich całkiem sporo z czego się cieszę bo są naprawdę smaczne. Genialnie obrodziła mi kalarepa i pasternak. Ta pierwsza już od jakich dwóch tygodni jest w gruncie, pasternak od wczoraj. Ale o tym i o innych napisze już następnym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz