Dłuższą chwilę zastanawiałem się
o czym mam pisać. Ostatni wpis był z lutego, a przez ten czas tyle
się działo. A z kolei nie chcę się rozpisywać z jakimiś
kilometrowymi postami. Zacznę więc może od ogródka.
Chociaż inaczej – zacznę powoli
wspominać ogródkowe sprawy bo naraz wszystkiego nie opiszę :)
Na początek to co nie wyszło... :P
Z początkiem marca przygotowałem
sobie coś co miało być moją dumą – sadzonki pomidorów, w
większości odmiany syberyjskie:
Na zdjęciu:
-
25 krzaków pomidorów odmian syberyjskich: Belyi Naliv, Alaska,
Altaiskyi Urozainyi, Bychyi Lop i Pripoljarnyj
- 5 krzaków pomidorów Peche
- 5 krzaków pomidorów Blue Beauty
- 5 "krzaków" ogórków De Bourbonne
- 2 dynie Galeus D'eysines
- 5 krzaków pomidorów Peche
- 5 krzaków pomidorów Blue Beauty
- 5 "krzaków" ogórków De Bourbonne
- 2 dynie Galeus D'eysines
- 1 kot ;)
oczywiście tylko w teorii. Z tego
wszystkiego wyrosły 3 pomidory i jedna dynia którą coś „wyżarło”
tak jak kiedyś stewię. Kilka nasion eksperymentalnie poszło wprost
do gruntu (w końcu syberyjskie powinny być wytrzymałe) ale z tych
też guzik wyszło.
Kiedy już nabrałem pewności, że nic
więcej nie wypuści przypomniałem sobie o pozostałych nasionach.
Te poszły do doniczek i skrzynek które stały sobie na dworze, był
już początek kwietnia więc stwierdziłem że nie powinno im się
nic stać. Część również wylądowała w gruncie. Bilans to
kolejne 10 – 12 krzaczków które 3 dni temu przesadziłem „w
ziemię”. Niestety nie wiem jakie ;) Opisałem wszystkie
wodoodpornym pisakiem, niestety na kartkach które się kompletnie
zniszczyły :D Zobaczymy jak urosną.
Do tego te z gruntu – z moich
„specjalnych” wypuściły chyba 2. Za to całkiem ładnie radzi
sobie gatunek który w zimie trzymałem na oknie (zerknij w
poprzednie posty). Wyszło ich całkiem sporo z czego się cieszę bo
są naprawdę smaczne. Genialnie obrodziła mi kalarepa i pasternak.
Ta pierwsza już od jakich dwóch tygodni jest w gruncie, pasternak
od wczoraj. Ale o tym i o innych napisze już następnym razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz