środa, 9 sierpnia 2017

Psychol jakiś...

Jak długo żyję – już sporo latek - to jeszcze taki psychol jak dzisiaj mi się nie trafił.
Przychodzę na przystanek – do autobusu jeszcze kilkanaście minut. Zanim się zastanowiłem co robić przyszedł ON: około „trzydzieścikilka” lat, niewysoki, <określenie książkowe> „żylasty” </określenie książkowe> i na jakiejś dziwnej „kurwie” - jakby miał ADHD. Mówił jakoś szybko, poruszał się szybko... nie wiem czy na kacu miał taką fazę, czy był po jakichś innych specyfikach. Najpierw zapytał jaki jest dzień, „Środa dzisiaj? Pracujący dzień?” - chyba nie wiedział jak ma w rozkładzie sprawdzać. Odpowiedziałem, że środa, sprawdził co miał sprawdzić i poszedł do sklepu. A że mi się trochę pić chciało to też poszedłem.

W sklepie coś czego serdecznie nie cierpię czyli prawie na niczym nie ma cen. Wyciągnąłem jeden napój z lodówki, zapytałem ale jak usłyszałem ile kosztuje to odpuściłem – ostatecznie za niedługo będzie autobus ;). No ale wtedy uaktywnił się znowu ON i zaczyna, że mi dołoży. Podziękowałem grzecznie i wyszedłem. Za chwilę przylazł na przystanek i zaczyna, że kupi mi coś do picia. Ja na to dalej spokojnie, że dziękuję ale nie. Na to on stawia piwo na ziemi i: „Pilnuj a ja idę do sklepu”. No tu już mi włączył opór, ostatecznie nie będzie mną nikt dyrygował. Odpowiedziałem coś w stylu „Kolego, nie będę nic pilnował i ...” zanim dokończyłem to on: „Nie jestem twoim kolegą”. Nie zdążyłem nic sensownego odpowiedzieć a on dalej, że idzie. Ja: „Jak chcesz, ja też idę”. Odwróciłem się i odszedłem kilka kroków, stanąłem i czekam na autobus. Ten się zaczyna drzeć z daleka żebym „spierdalał” :). Co za cymbał... Jak zobaczył że nie reaguję to przyszedł i zaczyna, że mi „wpierdoli”. Oj, jak chętnie bym sprawdził co mu z tego wyjdzie. Niestety nie te czasy – ledwo się teraz ruszam a to nie jest dobra opcja na psychopatę z ADHD, na dodatek na jakimś „wspomaganiu”. Nie odpuściłem ale też nie podkręcałem go bardziej i jakoś tak pokierowałem rozmową, że wrócił na przystanek. Honor bolał ale trudno, może jeszcze kiedyś będzie okazja.

Psychol jednak był już rozkręcony bo długo nie usiedział. Doszedł chyba do wniosku że jednak pójdzie na piechotę bo nagle wstał i zaczął iść. Akurat w moim kierunku więc znowu zaczął gadać swoje, minął mnie i odchodząc co chwilę się odwracał rzucając „spierdalaj” i „wpierdolę ci”. Ciekawe dokąd go tak trzymało... :)